~Sposoby
Rany się goją, blizny pozostają na całe życie. Jeśli się dobrze nie dba o rany, jest zagrożenie zakażenia i może być poważna infekcja.
Podobnie jest z każdą raną. Rana na ciele jest jednak bardziej widoczna.
Najpiękniejsze w nich jest obserwacja jak krew powoli na twej śnieżnobiałej skórze cieknie.
To takie wspaniałe uczucie, ten ból, gdy robisz kolejne, coraz to głębsze nacięcia na twej białej skórze. Tnie ona się z łatwością, jak kartka, i z taką samą łatwością się zabarwia.
Jest kilka miejsc gdzie rany miej bolesne, mniej widoczne lub ból nadchodzi potem. Moimi ulubionymi to uda, biodra, okolice biustu i tak przeze mnie znienawidzone boczki...
Rany się goją, blizny pozostają na całe życie. Jeśli się dobrze nie dba o rany, jest zagrożenie zakażenia i może być poważna infekcja.
Podobnie jest z każdą raną. Rana na ciele jest jednak bardziej widoczna.
Najpiękniejsze w nich jest obserwacja jak krew powoli na twej śnieżnobiałej skórze cieknie.
To takie wspaniałe uczucie, ten ból, gdy robisz kolejne, coraz to głębsze nacięcia na twej białej skórze. Tnie ona się z łatwością, jak kartka, i z taką samą łatwością się zabarwia.
Jest kilka miejsc gdzie rany miej bolesne, mniej widoczne lub ból nadchodzi potem. Moimi ulubionymi to uda, biodra, okolice biustu i tak przeze mnie znienawidzone boczki...
Jedynym problemem potem są blizny, czasem nie w sposób do ukrycia. Najgorszymi miejscami na ciecie ale i najskuteczniej na próby samobójcze są ręce (obojętne jaki skrawek), i kostki na nogach.
Ale chciałam powiedzieć bardziej o innym rodzaju ran. Ran na psychice jakie najczęściej powodują potem te na ciele.
Jakkolwiek byśmy się starali, nie pozbędziemy się ich. A jeden gest, jedno słowo, jedna osoba za dużo, i wszystko może legnąć w gruzach. Cały mur jaki wokół siebie zbudowaliśmy by więcej nie zostać skrzywdzonym.
Rozjebano mi serce. Znów. Znów ta sama osoba. Wiem. Naiwna idiotka sama sobie na to zasłużyła. Bo kto normalny wraca zawsze do tego samego? Skrzywdził mnie już setny raz, zdradził a ja mu to wybaczałam. Myślałam że wytrzymamy ten rok jeszcze osobno i on do polski wróci. Do mnie wróci....
(Opowiem o tym innym razem)
~Krytyki...
każdy zawsze musi krytykować rany. Każdy musi powiedzieć swoje i okazać obrzydzenie co do samookaleczenia się. Ale wiesz, nie musisz ich słuchać. T
To twoja sprawa jak radzisz sobie z problemami, presją, utratą tych co kochasz czy brakiem zrozumienia. Ci o krytykuj najczyściej nie rozumieją albo jak już to Biegaja po alkohol czy inne używki.
Krytykują też inne rany, nie tylko te cięte."Po co ie biłeś?!"Po co ścigałeś?"
"Po co więc kochasz jak boli..?"
"Po co?.."
Właśnie.. Po co to wszystko? To jest jeden z naszych zabójców czy niszczycieli. Bo nie da się konkretnie n to "Po co" Odpowiedzieć.
Bo jak mamy konkretnie wyjaśnić że ta osoba obrazika moje przekonania, moją rodzinę, moje obyczaje moją miłość?
Albo jak wyjaśnić ze jest ktoś dla mnie na tyle ważny że warto dla niego cierpieć? Że bez tego żyć nie potrafię?Krytyka boli. Podobnie jak odrzucenie. A jak z nim dajemy sobie rade?
~Odrzucenie
I Władamy w błędne koło. Rany powstają przez odrzucenie nas przez jakąś osobie, która nas krytykowała za wcześniejsze rany.. Miała,m tak. A nawet nadal tak mam. Rzucił mnie ktoś przez co się pocięłam. Głębokie mocne rany. On jednak wrócił po kilku miesiącach. Widząc jednak do czego doprowadziła mnie jego miłość, zostawił mnie znów. Gdzie tu logika? Brakuje. Tak jak zawsze. Teraz zaś mam warunek.
Jeżeli znów się samo okaleczać, kolega chory na astmę, z chorym sercem zapali jeśli się dowie że się znów pocięłam. dziwna metoda ale działa. Bo nie chcę mieć nikogo na sercu, wolę być grzeczna.
Teraz bym chciał powiedzieć kilka słów na koniec. Nie warto oddawać eis miłość puki nie wiecie że was nie zrani. Ne warto też dawać obietnic jakich nie dasz rade dotrzymać. Po utarcie się okaleczać. Ale warto dbać o siebie. Tak ja sama wiem że samookaleczenie się jest złe. Ale to jak wejdzie w ciebie, już nie wyjdzie. A im gorzej jest, to tym częściej jesteś gotowa sięgnąć po coś ostrego. Chciał abym też zadać wam pytanie Jeśli macie gdzieś schowane żyletki, powiedzcie gdzie. Po d poduszką? Pok klapką telefonu, w portfelu, w zeszycie a możne w kopercie starej? I czy to bezpieczne miejsce?
Naprawdę jeśli chcecie tak nadal w strachu żyć że to odkryją
a teraz zwracam się do tych który jeszcze się nieokaleczali. Nie rób tego. Ne warto.
A potem ciężko przesrać.
Śnieżka...


Komentarze
Prześlij komentarz